Przez ponad dwa tygodnie lipca miałam okazję przebywać w górach i skałach północnej Norwegii. Od dawna już marzyłam o tym kraju, który symbolizuje dla mnie czyste piękno natury i w którym są góry, które swą urodą przemawiają do mnie jak żadne inne.

Ciężko mi w ogóle jakoś podsumować ten wyjazd i ten kraj. Znalazłam w nim wszystko czego szukałam i znacznie więcej. Norweskie góry nie tylko przemówiły do mnie swą urodą ale też zaskoczyły niezwykłością, kontrastami, innością. Byłam już w wielu górach ale takich jak tam jeszcze nie widziałam. I czułam się nie jak w bajce lecz jak w baśni zaklętej do której zwykli śmiertelnicy nie mają wstępu.
I zakochałam się w ich surowym pięknie, dzikości i w tej wolności jaką można w nich znaleźć.
Gwoli prawdy mogę jedynie dopowiedzieć, że nie zakochałam się w norweskiej pogodzie, która niestety nie rozpieszczała na… s Stąd plany nasze zostały znacznie zmodyfikowane a wyjść w góry było mniej niż miałam nadzieję, no ale za to trochę się powspinałam więcej.

Norwegia to woda, ona jest wszędzie.. Wędrując po norweskich górach zgodnie stwierdziliśmy, że jedno jest pewne: trudno w nich byłoby umrzeć z powodu pragnienia 😉 Woda występuje pod wieloma postaciami: to niekończące się rwące rzeki, górskie potoki, stawy i oczka wodne, lodowce i śnieg, bagna i podmokłe tereny i w końcu to wodospady.. Setki, tysiące, dziesiątki tysięcy wodospadów, które są wszędzie.
Woda zaś jest tak czysta jak tylko można to sobie wyobrazić i lodowata bo w końcu pochodzi z gór. A w niej pełno jest ryb, które łowi się tu bardzo chętnie. Widok piechura, który przemierza park narodowy prócz plecaka dzierżąc w dłoni wędkę nie jest tutaj niczym dziwnym, wręcz przeciwnie. Tak, w Norwegii w parkach narodowych można łowić ryby, wystarczy mieć uprawnienia wędkarskie. To jedna z wielu rzeczy jakie można robić w tamtejszych górach. 

Spać gdzie się ma ochotę również można. Nie ma schronisk tak więc osoba, która chce zanocować bierze ze sobą namiot i rozbija go tam gdzie chce. Poza tym w norweskich parkach można zbierać owoce leśne i grzyby, wprowadzać psy, palić ogniska, polować, wędkować i chodzić pieszo lub na nartach tam gdzie się komu żywnie podoba. Jedyne czego nie wolno to śmiecić.

Norweskie góry zmęczyły nas. Chodzenie po nich nie należy do łatwych mimo, że wysokości wydają się niezbyt duże. Najwyższy szczyt w parku Moysalen miał 1260 m a najwyższa góra Norwegii ma ok.2500 m. Należy wziąć jednak pod uwagę fakt, że szlaki często zaczynają się na poziomie morza. Mapy są kiepskie, wielu ścieżek na nich nie ma; podstawowe szlaki są oznakowane farbą lub oznaczone tak jak w Alpach kamiennymi kopczykami, trzeba jednak uważać bo łatwo je zgubić, same ścieżkiczęsto są słabo widoczne, zarośnięte wysokimi paprociami. Tutaj każdy krok to walka. Pomoce w postaci mostków, łańcuchów, poręczy itp. występują najczęściej na początkowych etapach szlaku, później im dalej tym częściej ich nie ma w miejscach gdzie ewidentnie by się przydały.
Dlatego też drugiego dnia naszej wycieczki do parku Moysalen trasa 12 km zajęła nam bagatela – 9 godzin! Szlak został fantazyjnie poprowadzony przez dolinę pełną rwących potoków i rzeczek na których nie było żadnych mostów.. Muszę przyznać, że woda w potokach była tak lodowata, że wejście do niej bolało ;-/ To nie był łatwy dzień. A kije trekkingowe jeszcze nigdy tak mi się nie przydały.
Tego dnia nie spotkaliśmy ani jednej osoby.

A poniżej kilka zdjęć na początek z tego wyjazdu.

 

    Napisz komentarz

    Adres e-mail nie będzie upubliczniany.