W październiku otrzymałam od firmy Foto Technika przedstawiciela Tamron Polska propozycję przetestowania obiektywu Tamron SP 150-600 mm f/5-6.3 Di VC USD .

Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z takim teleobiektywem więc bardzo się ucieszyłam z tej możliwości. Tym bardziej, że jestem fanką zabawy zoomem i „wąskich kadrów”, zdecydowanie bardziej wolę wyłuskiwać interesujące mnie fragmenty z otoczenia niż tworzyć panoramy.

Obiektyw otrzymałam ostatecznie w drugiej połowie listopada z opcją użytkowania do końca grudnia. Niestety jako, że w tym roku zostałam mamą moje możliwości wyjścia w plener są dość mocno ograniczone, kilka razy jednak się udało, chociaż z racji ograniczeń czasowych na zbyt spektakularne plenery nie mogłam się wybrać.

Posiadam trzy obiektywy marki Tamron i mam o nich dobrą opinię. Po wyjęciu z pudełka Tamron SP 150-600 mm f/5-6.3 Di VC USD sprawia bardzo dobre, solidne wrażenie sprzętu z wyższej półki, jest bardzo estetycznie wykonany. W dużej mierze jest metalowy i gładki, miły w dotyku. Moje wcześniejsze dwa Tamrony 24-70 i 70-200 2.8 miały porowatą powierzchnię, wydaje mi się że całkowicie gładka powierzania nowego Tamrona będzie się zdecydowanie szybciej rysowała Chociaż ja ogólnie nie należę do osób zbyt dbających o swój sprzęt i moje stare Tamrony noszą liczne ślady użytkowania mimo porowatej powierzchni (głównie na skutek ocierania o skały i kamienie).

Obiektyw zastał zapakowany w miękki zamszowy worek, którego nie używałam prawdę mówiąc, bo z racji tego, że nie jest usztywniony nie wystarczająco chroni obiektyw. Sugerowałabym posiadaczom tego obiektywu zakupienie usztywnionego futerału.

Po wzięciu obiektywu do ręki stwierdziłam, że … nie jest taki ciężki na jaki wygląda. Muszę jednak zaznaczyć, że jestem przyzwyczajona do ciężkiego sprzętu i mam dość wyrobione ręce (poza tym jeszcze do niedawna się wspinałam a aktualnie noszę na nich już dość ciężkiego synka ;-).

Mój Tamrona 70-200 2.8 Di VC USD waży prawie 1,5 kg a nowy Tamron 2,1 kg więc nie jest to znaczna różnica. Oczywiście na dłuższe wyjście w góry bym raczej nie zabrała tego obiektywu ale na samochodowe i niedalekie plenery jest on jak najbardziej ok.

Początkowo sądziłam, że będę musiała używać monopodu ponieważ trudno mi będzie robić takim sprzętem zdjęcia z ręki szybko jednak przekonałam się, że dzięki świetnie działającej stabilizacji obrazu jest to jak najbardziej możliwe. Jest to dla olbrzymią zaletą tego obiektywu, ponieważ nie ukrywam, że nie przepadam za robieniem zdjęć ze statywu czy monopodu. Natomiast uwielbiam robić zdjęcia z żabiej perspektywy i tarzać się w mokrej trawie z moim aparatem ;-). Oczywiście Tamron SP 150-600 mm f/5-6.3 Di VC USD nie jest specjalnie jasnym obiektywem dlatego mówię jedynie o możliwości robienia zdjęć w ten sposób przy dobrych warunkach oświetleniowych oraz braku wiatru.

Próbowałam tez robić zdjęcia z ręki bez włączonej stabilizacji i przy dobrych warunkach też się udawały, mowa tu jednak bardziej o fotach w stylu makro. Stabilizacja zdecydowanie poprawiała wyniki a przy tym działa w sposób niemal niezauważony tak więc nie widziałam powodu by jej nie stosować.

W związku z powyższym duża część zdjęć jaką wykonałam w czasie testów są zdjęcia z ręki.

Obiekty testowałam z pełnoklatkowym Canonem 5 D II i niepełnoklatkowym Canonem 7 D II. Z racji tego, że z siódemką miałam jeszcze większą ogniskową to tym body wykonałam większą część zdjęć.

Obiektywem dobrze się fotografuje, dobrze leży w mojej w sumie nie za dużej damskiej dłoni, pierścień ogniskowej działa bez zarzutu, autofokus zazwyczaj bardzo celnie trafia w punkt, więc korzystałam z niego praktycznie cały czas. Z manualnym ostrzeniem również nie było problemu, zdziwiłam się gdy okazało się, że mogę jednocześnie podtrzymywać aparat jedną ręką za uchwyt do statywu (bardzo przydatny przy zdjęciach z ręki) jednocześnie bawiąc się pierścieniem manualnego ostrzenia. Jakość zdjęć w moim odczuciu jest bardzo dobra lub dobra w zależności od ogniskowej.

Warto dodać, że z racji warunków atmosferycznych większość zdjęć wykonywałam w grubych rękawicach i praca z tym obiektywem nie wymagała ich zdejmowania.

Bardzo fajną opcją jest blokada ogniskowej chociaż nie zauważyłam by tubus się samoczynnie wysuwał.

Żałuję, że nie miałam zbytnio okazji do przetestowania tego obiektywu w fotografii sportowej, którą też bardzo lubię i regularnie się nią zajmuję. Wiele sobie obiecuję po tym obiektywie w tej dziedzinie fotografii.

Warto wspomnieć, że średnica filtra w tym obiektywie to aż 95 mm co oznacza dodatkowe, niekiedy dość znaczne, koszty związane z zakupem filtrów o tej średnicy.

Na koniec powiem tylko, że postanowiłam zatrzymać ten obiektyw co chyba mówi jasno co sądzę na jego temat 😉 Polecam!

 

    Napisz komentarz

    Adres e-mail nie będzie upubliczniany.